KOLOROTERAPIA czyli kilka kolorowych rad na dobre samopoczucie.

dodano: 15 września 2015

Zwykle rzadko przywiązujemy uwagę do kolorów. Czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego wybierasz ubrania właśnie w takim, a nie innym kolorze? Dlaczego chcesz mieć taki, a nie inny kolor ścian w swoim domu? Kolor karoserii w swoim samochodzie? Co sprawia, że jedne kolory lubisz, a inne nie? Są osoby, które starają się nadążyć za modą i kolorami narzuconymi przez różnych światowych projektantów. Dziwią się potem swoim frustracjom, złemu samopoczuciu, itd. Odpowiedź jest przecież jedna, sami nie wybrali koloru, przyjęli to, co zostało im narzucone przez panujący trend kolorystyczny. I nie tylko panie ulegają temu trendowi ale panowie również :). Skupmy się przez chwilę na modzie dotyczącej odzieży czyli temu co najbliżej ciała i co ma duży wpływ na przenikanie energii danego koloru. Jeśli przez długi czas mamy kontakt z kolorem jednego rodzaju nie dziwmy się potem, że od nadmiaru tego koloru zaczynamy mieć złe samopoczucie. Nasze ciało daje nam wyraźny znak, że więcej nie da rady wchłonąć tego rodzaju energii. Ludzie tworzący trend wybierają do swoich kolekcji kolory zgodne z ich samopoczuciem w chwili tworzenia, w chwili pracy nad kolekcją. To im, tym projektantom jest więc potrzebny ten kolor i to oni powinni go nosić.

W tym artykule popatrzmy na to z poziomu energii. Z poziomu technik energoterapeutycznych wspomagających zdrowienie. Kolory ściśle współgrają z naszymi emocjami i psychologia przecież to potwierdza. A co z energią koloru? Popatrzmy z punktu widzenia braku lub nadmiaru koloru w naszym życiu, a co za tym idzie w naszym ciele fizycznym i naszych ciałach subtelnych. Dlaczego równowaga kolorystyczna jest tak ważna? Z tej prostej przyczyny, że każda powierzchnia reaguje na światło słoneczne. Powierzchnia ciała ludzkiego też podlega takiej reakcji. Udowodnione jest pochłanianie światła przez ludzką skórę. Kolory są przecież właściwością światła z odpowiadającą każdemu kolorowi inną długością fali. Kolory są więc formą energii. Można tą formą energii sobie pomóc albo zaszkodzić. Nie ma dobrego koloru lub złych kolorów. Wszystkie mają znaczenie. Z powodu niedoboru lub nadmiaru tych energii w naszym ciele możemy mieć złe samopoczucie.

Koloroterapia może polegać na:
» otaczaniu się kolorami które mają doskonały wpływ na nasze samopoczucie
» naświetlaniach lampami posiadającymi ekrany w określonym kolorze
» intuicyjnemu dobieraniu koloru ubrań, w których dobrze się czujemy, czasami wbrew panującemu trendowi modowemu, a przy zdiagnozowanych przez lekarza jednostkach chorobowych poprzez dobieranie koloru, który może wspomóc wyleczenie
» piciu wody poddanej wcześniej naświetlaniu odpowiednim kolorem
» spożywaniu pokarmów w odpowiednich koloroterapeutycznie barwach
» wdychaniu promieni słonecznych w wizualizacjach relaksacyjnych lub też poprzez kolorową tkaninę, leżąc lub siedząc na słońcu. Można to wszystko osiągnąć naprawdę prostymi i niedrogimi sposobami.

Otaczanie się kolorami nie musi od razu oznaczać malowania całego mieszkania. Piękne są kolorowe ściany ale wyobraź sobie, że potrzebujesz zieleni. Malujesz ściany chłoniesz ten kolor, a za powiedzmy pół roku już nie potrzebujesz zieleni tylko fioletu. Co pół roku będziesz malował mieszkanie? Moja rada: lepiej malować ściany w kolorach bardziej neutralnych, a właściwy brakujący ci kolor stworzyć dodatkami. Łatwiej wymienić obrusy, zasłony, poduszki itd. Jeśli jednak chcesz mieć kolorowe ściany to wybieraj nasycenie koloru jak najmniej agresywne, Bardziej spokojny odcień sprawi, że będziesz chłonął kolor wolniej ale i spokojniej.

Naświetlanie lampami zostawmy specjalistom. Kuracja taka daje wspaniałe efekty ale trzeba mieć dokładną wiedzę na ten temat. Nie jest też taka kuracja tanim sposobem, bo zakup lampy przecież kosztuje. Intuicyjne dobieranie koloru ubrań ma rację bytu tylko wtedy, kiedy mamy chociaż trochę zaufania do siebie. Większość osób zna to z autopsji. Ubierasz się rano w ubranie przygotowane poprzedniego dnia i czujesz, ze coś jest nie tak. Ubranie „gryzie”. Zastanawiasz się dlaczego teraz „gryzie” jak jeszcze jakiś czas temu nie „gryzło”? Nie, po prostu przebierasz się, aż ubierzesz się w takie ubranie w którym czujesz się dobrze. Jeśli się nie przebierzesz bo już nie masz czasu to cały dzień coś cię uwiera i z ulgą wreszcie zdejmujesz to ubranie po powrocie do domu. Intuicyjne dobieranie koloru ma sens tylko wtedy kiedy wybieramy strój w ostatnim momencie. A co z osobami noszącymi tylko czarne ubrania? No cóż, jeśli koniecznie musisz i w kolorowych ubraniach czujesz się źle to znak, że pora na pracę nad sobą. Z jakichś powodów najprawdopodobniej nie wytwarzasz odpowiedniej ilości swojej własnej energii i potrzebujesz wchłonąć ją z otoczenia. I druga ewentualność, wytwarzasz odpowiednią ilość energii ale ją zbyt szybko wytracasz. Odpowiedzi, że nosisz czarne bo lubisz albo że czarny kolor wyszczupla są formą samooszukiwania się. Możesz sobie pomóc w bardzo prosty sposób. Noś kolorową bieliznę lub koszulki, podkoszulki pod czarną odzieżą. Przykrywaj siebie tą czernią ale niech kolor będzie w odzieży, która jest najbliżej ciała. Po jakimś czasie poczujesz chęć zrzucenia czarnej odzieży. Wkładaj pod spód na przemian żółty, soczysty zielony, pomarańczowy, zielony, żółty. Natomiast przy zdiagnozowanej już chorobie postępujemy w inny sposób. Najprościej bez nadmiernego rozbudowywania dla naszych domowych potrzeb staramy się określić czy nasza choroba ma charakter „ognisty” czy też „zimny”. Wszystkie choroby „ogniste” maja przeważnie podłoże wirusowe. Nagłe stany zapalne o ostrym przebiegu to właśnie choroby o „charakterze ognistym”. Wszystkie choroby przewlekłe, długotrwające nawet jeśli zaczęły się „ogniście” mają charakter „zimny”, “wychładzający”. Próbujemy więc tak dobierać strój by chorobę „ognistą” wychłodzić, a chorobę „zimną” ocieplić. Oczywiście naszą terapie traktujemy jako wspomagającą i nie rezygnujemy z leczenia prowadzonego przez lekarza.

Taki sam podział stosujemy dobierając kolor do naświetlania wody. Wodę naświetlamy wystawiając na działanie promieni słonecznych w szklanym naczyniu w kolorze, którego potrzebujemy. Można też wykorzystać naczynie przezroczyste owinięte delikatnie kawałkiem naturalnej tkaniny w wybranym kolorze. Są dwie techniki dotyczące picia „koloroterapeutycznej wody”. Jedna mówi, że można spożywać wodę naświetloną wszystkimi kolorami. Jest to rozszerzona wiedza o specjalnych sposobach dawkowania przy różnych jednostkach chorobowych i tej metody nie polecam dla osób, które chcą zostać „domowymi koloroterapeutami”. Tej metody można nauczyć się na kursie koloroterapii. Dla „domowych koloroterapeutów” będzie odpowiednia druga metoda. Używaj do naświetleń i do picia tylko wody niebieskiej i pomarańczowej. Woda naświetlona kolorem niebieskim przy wszelkiego rodzaju „chorobach ognistych” i woda naświetlona kolorem pomarańczowym ocieplająca, wysuszająca „choroby zimne”.

Wdychanie promieni słonecznych poprzez naturalną kolorową tkaninę jest najprostszym sposobem. Siadamy w miejscu nasłonecznionym na kilka lub kilkanaście minut okrywając się lekko tkaniną w potrzebnym do terapii kolorze. Nic więcej. Jeśli dzień jest pochmurny to możemy sobie zrobić krótką relaksację kolorami. Siadamy wygodnie lub kładziemy się. Zwracamy uwagę czy nasze ręce i nogi nie są skrzyżowane. Zamykamy oczy i wyobrażamy sobie słońce na bezchmurnym niebie. Potem bierzemy wdech i wizualizujemy jak przez nasze nogi wpływają do naszego ciała promienie słoneczne w kolorze czerwonym. Na wydechu wyobrażamy sobie jak słoneczna czerwona energia rozchodzi się po naszym ciele.

Bierzemy drugi wdech i wizualizujemy jak przez nasze podbrzusze wpływają do naszego ciała promienie słoneczne w kolorze pomarańczowym. Na wydechu wyobrażamy sobie jak słoneczna pomarańczowa energia rozchodzi się po naszym ciele. Bierzemy trzeci wdech i wizualizujemy jak przez nasz brzuch wpływają do naszego ciała promienie słoneczne w kolorze żółtym. Na wydechu wyobrażamy sobie jak słoneczna żółta energia rozchodzi się po naszym ciele. Bierzemy czwarty wdech i wizualizujemy jak przez nasze serce wpływają do naszego ciała promienie słoneczne w kolorze zielonym. Na wydechu wyobrażamy sobie jak słoneczna zielona energia rozchodzi się po naszym ciele. Bierzemy piąty wdech i wizualizujemy jak przez naszą szyję wpływają do naszego ciała promienie słoneczne w kolorze błękitnym. Na wydechu wyobrażamy sobie jak słoneczna błękitna energia rozchodzi się po naszym ciele. Bierzemy szósty wdech i wizualizujemy jak przez nasze czoło wpływają do naszego ciała promienie słoneczne w kolorze ciemnoniebieskim. Na wydechu wyobrażamy sobie jak słoneczna ciemnoniebieska energia rozchodzi się po naszym ciele. Bierzemy siódmy wdech i wizualizujemy jak przez szczyt naszej głowy wpływają do naszego ciała promienie słoneczne w kolorze fioletowym. Na wydechu wyobrażamy sobie jak słoneczna fioletowa energia rozchodzi się po naszym ciele. Potem już otwieramy oczy i z radością powracamy do pracy. Jedynie uwaga dla osób chorych na serce. Koloru zielonego nie wdychajmy poprzez serce, a po prostu przez cały tułów. Im powolniejsze i spokojniejsze oddechy tym lepiej. I na zakończenie krótki apel. Cieszcie się kolorami, wspomagajcie nimi swoje życie. Natura jest hojna i podzieli się z nami wszystkim czego potrzebujemy. Wystarczy tylko uważnie patrzeć, słuchać, a potem skorzystać z tego co mamy bardzo blisko siebie, w zasięgu ręki.

Elżbieta Starko