Śmiechoterapia – wywiad z Gagą i Khevinem Barnes.

dodano: 31 sierpnia 2017

Śmiechoterapia, czyli śmiech to zdrowie. O tym jak się śmiać i po co, pytał Maciej Starko w rozmowie z ambasadorami Jogi Śmiechu (Laughter Yogi) Gagą i Khevinem Barnes z USA.

Maciej Starko:

Gaga, jaka jest Twoja historia, ponieważ bardzo dobrze mówisz po polsku, a Khevin prawie wcale.

 

Gaga Barnes:

Urodziłam się w Polsce, w Lublinie, jestem lublinianką. W Lublinie przebywałam przez pierwsze 2 dni swojego życia, potem przyleciałam do Polski dopiero w 1997 gdy byłam już starsza. Natomiast pierwsze swoje lata życia spędziłam w Warszawie i wyjechałam do Stanów 40 lat temu, gdy miałam 33 lata.

MS: Czy możesz nam zdradzić jak się poznaliście z Khevinem?

GB: Byliśmy sąsiadami. Wyprowadziłam się z Santa Moniki do Oregonu w 1989 roku. Męczyły mnie strasznie korki, gwar miasta. Chciałam mieć troszkę spokojniejsze życie. Khevin sprowadził się do Oregonu w 1991 r. Możliwe, że też przeszkadzały mu korki w jego poprzednim miejscu zamieszkania. Khevin, dlaczego przeniosłeś się do Oregonu?

Khevin Barnes:

ŻEBY CIĘ ZNALEŹĆ!

MS: Trafiona odpowiedź, najlepsza z możliwych. 🙂

GB: O tak, zdecydowanie. Khevin był wtedy jeszcze żonaty. Jego żona zmarła w Oregonie na raka, 3 lata po przeprowadzce. Wszyscy się przyjaźniliśmy, dużo czasu też poświęcałam jej podczas choroby. Po jej śmierci, również dalej przyjaźniliśmy się z Khevinem, a nasza przyjaźń przerodziła w miłość, a na końcu w małżeństwo.

Studio Świadoma.TV – kanał Youtube

 

MS: Gdzie i kiedy pojawiła się w związku z tym w Waszym życiu Joga Śmiechu?

GB: Ja byłam bardzo pogodną osobą jako dziecko. Dużo się śmiałam i często. Z wiekiem spoważniałam i gdzieś zgubiłam ten śmiech.

Jogę Śmiechu zapoczątkowałam w 2006, kiedy miałam 52 lat. Moja mama miała 5 lat wcześniej wylew, po którym dużo chorowała i zmarła. Musiałam pożegnać też wtedy moją najlepszą przyjaciółkę, która zmarła na stwardnienie rozsiane. W przeciągu kilku miesięcy zmarły też 2 inne bardzo bliskie mi osoby. Także żyłam z kamieniem na sercu i budząc się codziennie nie potrafiłam odnaleźć żadnej radości w swoim życiu. W końcu pewnego dnia usłyszałam taki głosik w środku w sobie, który powiedział „musisz się śmiać więcej!”. Zingnorowałam go, bo przecież nie było mi wtedy wcale do śmiechu. Ale ten głosik nie przestawał mówić. W końcu go posłuchałam, spotkałam się z taką Panią, która stosowała terapię śmiechem, ale nie Jogę Śmiechu. Po jakimś czasie zadzwoniła do mnie z informacją, że właśnie w naszej okolicy ma się odbyć pierwszy trening Laughter Yogi. Bez wahania wybrałam się na niego. Od tamtej pory śmieję się 2 razy dziennie. Codziennie.

MS: Proszę żebyś teraz wytłumaczyła – czym jest Joga Śmiechu? Ponieważ słowo „joga” może wskazywać na jakąś gimnastykę, co wzbudza w wielu osobach lęk przed ćwiczeniami fizycznymi. Kto wynalazł tą metodę?

GB: Joga Śmiechu to rewolucyjna metoda, która pozwala nam się śmiać bez powodu, bez komedii, bez humoru, wyłączając naszą głowę, która nam mówi, że musi być powód do śmiechu. Śmiech nas zmienia, daje nam radość życia, pozbywamy się negatywnych energii, emocji. To najprostsza metoda, która pozwala nam powrócić do radości życia. Laugher Yoga powstała w 1995 roku i została wymyślona przez dr medycyny Madana Katarię z Indii, który szukał rozwiązań dla swoich pacjentów i dla siebie. Był wykształcony w typowej medycynie zachodniej, ale mimo wszystko chciał rozwinąć ją poprzez inne alternatywne możliwości i zaczął się temu bardziej przyglądać. Opierał się głównie na badaniach przeprowadzonych w USA w latach 60. XX wieku. Przy współpracy z innymi lekarzami oraz osobami, którzy chcieli podejmować się terapii śmiechem i badać ją, utworzył swoją autorską Jogę Śmiechu. Madan Kataria jest bardzo życzliwą i sympatyczną osobą. Zawsze zaprasza wszystkich trenerów i leaderów do siebie do Indii. Zawsze powtarza, że jeżeli ktoś ma jakieś pytania związane z Jogą Śmiechu to zawsze można się z nim skontaktować mailowo.

MS: Czy ta terapia ma jakieś ograniczenia? Na przykład wiekowe?

GB: JŚ opiera się na wyłączeniu mózgu z negatywnych komentarzy. Samo takie stwierdzenie „śmiać się jak głupi do sera” mówi nam, że śmiech jest czymś niepotrzebnym, nienormalnym. JŚ nie ma żadnych ograniczeń, tym bardziej wiekowych. Śmiech jest czymś naturalnym dla nas. Rodzimy się ze zdolnością do śmiechu. Ograniczenia mogą być np. po jakichś ciężkich operacjach, w przypadku różnego rodzaju krwawień, wtedy na pewno trzeba uważać.

MS: Khevin, jakie są korzyści zdrowotne wynikające z tej terapii?

KB: Chętnie odpowiem na to pytanie, ponieważ sam takich doświadczyłem będąc osobą chorą. Natomiast skupię się najpierw na tych najważniejszych: możemy obniżyć ciśnienie krwi, spada nam kortyzol czyli hormon stresu, zwiększa nam się poziom endorfin dzięki, którym czujemy się szczęśliwsi. W moim przypadku, jako osoby, która zwyciężyła z rakiem – poprawia mi to nastrój, również dzięki związanej z tym redukcji stresu. Największą obawą na świecie osób, które doświadczyły raka jest to, że on może powrócić. Kolejną jest to, że przez niego umrą. A jako trzecią, że będą przez innych kojarzone wyłącznie tylko z rakiem. Laughter Yoga jest dla mnie i dla innych bardzo korzystna w tych wszystkich 3 przypadkach. Dlatego moją misją stało się pomaganie osobom, które doświadczyły m.in. tego co ja. Razem z Gagą zauważyliśmy jak dobrze to działa i rzeczywiście ma to sens.

Gaga i Khevin podczas pokazów Jogi Śmiechu 1 lipca 2017r. na Placu Litewskim w Lublinie.

 

MS: A co lubisz najbardziej w pracy z Jogą Śmiechu?

KB: Najbardziej lubię, gdy widzę jak inni ludzie ulepszają swoje życie. Będąc małżonkiem trenera miałem możliwość zapoznania się z ideą tej terapii. Z tym, że dzięki temu możesz ulepszać swoje życie, pod warunkiem, że nad tym pracujesz. Na początku bacznie się temu przyglądałem, trochę z dystansem. Natomiast ostatecznie zrozumiałem, że metoda ma to „coś”, że jest w niej coś ważnego.

Dzięki temu czego doświadczałem, miałem możliwość zostania leaderem Laughter Yogi. I wiesz jak to jest, jeżeli jesteś trenerem to trzymasz się wtedy w ryzach, ubogacając przy tym swoje życie.

MS: A co myślisz o nowych trenerach, których wyszkoliliście w ten weekend w Lublinie? Jak ocenisz ich warsztat?

KB: To co widziałem przez ostatnie 2 dni zajęć, było dla mnie bardzo poruszające. Dwoje uczniów znałem już wcześniej, a dokładnie poznaliśmy się na naszym pierwszym w Polsce szkoleniu prawie 9 lat temu. Byłem bardzo szczęśliwy, że postanowili wdrażać to w swoje życie. Zauważyłem u nich ogromny postęp, ogromne zmiany. I muszę Ci powiedzieć, że przeprowadzam takie warsztaty bardzo często, w Polsce akurat jestem na drugim takim szkoleniu. I w dalszym ciągu czerpię z tego ogromną przyjemność widząc tych wszystkich ludzi śmiejących się, po mimo tego, że nie mówię po polsku! Ulepszających swoje życie i dążących do tego by być lepszymi i szczęśliwymi. Jedyna ocena na jaką zasługują to szóstka z plusem.

MS: Jak wspominacie nasze pierwsze spotkanie w Polsce?

GB: Moim zadaniem było pokazać uczniom jak mają korzystać z tej metody. Natomiast wszystko zostało w ich rękach. W późniejszym czasie organizowaliśmy Jogę Śmiechu na Skype razem z Elą Starko z Lublina, która wtedy w 2008r uzyskała certyfikat. W tej chwili po tych latach widzę ogromne zmiany w działalności Eli na terenie Polski i tutaj w Lublinie. To ona jako pierwsza zapoczątkowała tą ideę w Polsce i wdraża to w dalszym ciągu organizując spotkania z Jogą Śmiechu w swojej firmie – „Złotym Środku”. To właśnie dzięki niej mogliśmy rozpocząć tutaj przygodę z Jogą Śmiechu w 2008 roku i dołączyć Polskę do grona pozostałych 60 państw, w których Joga Śmiechu funkcjonuje. W tej chwili jest ich już 106.

MS: Wracając do nauki tej metody – czy Joga Śmiechu to tylko ćwiczenia czy kryje się w niej też jakaś filozofia?

GB: Oczywiście, trening, czyli szkolenie Jogi Śmiechu wymaga teorii. Musimy przedstawić ludziom, że śmiech jest możliwy bez humoru, gdy chorujemy lub gdy przechodzimy rozwód. To są ważne informacje, ponieważ zatracamy w sobie to poczucie, że można się śmiać bez powodu. Jest to bardzo prosta metoda, która potrafi zmienić życie.

MS: Na co dzień mieszkacie i stosujecie JŚ w USA, na koncie macie też wprowadzenie jej w Polsce. Czy macie też jakieś sukcesy w innych miastach?

GB: Dzięki temu, że prowadzimy zajęcia z JŚ na telefonie mieliśmy możliwość trenowania ludzi z całego świata. Oprócz Polski i USA wyszkoliliśmy też trenerów m.in. z Kanady, Kajmanów a nawet z Tajwanu.

MS: Jak najlepiej można Was znaleźć? Internet?

GB: Bardzo zapraszamy na naszą stronę internetową www.laughteryogausa.com oraz www.laughteryogaonthephone.com.

Dziękujemy i zapraszamy wszystkich do śmiania się. Śmiech to zdrowie – pamiętajcie o tym.

Wywiad z Gagą i Khevinem Barnes przeprowadził Maciej Starko – prowadzący kanał na Youtube „Świadoma.TV – telewizja ludzi chcących żyć świadomie” oraz właściciel serwisu MójUzdrowiciel.pl.